Malujesz pokój? A czy masz wszystkie potrzebne narzędzia malarskie?

1

Czasy kiedy wszystkie ściany w domu malowało się na biało (bo tylko taka farba była zazwyczaj dostępna, a barwniki kosztowały więcej niż dziś) można dzisiaj spokojnie zapisać jako część historii aranżacji wnętrz. Oczywiście nikt nie zamierza rezygnować z tego pięknego odcienia śniegu, jednak ilość innych barw dostępnych w sprzedaży powoduje, że o wiele chętniej wybieramy żółcie, zielenie, błękity, czerwienie itd

Ma to swoje dobre i złe strony, bo albo mamy problem z wyborem, albo cieszymy się dużym wyborem. Zmiana koloru ścian to nic trudnego i poradzi sobie z tym niemal każdy, jednak by się to udało potrzeba kilku narzędzi malarskich. Ułatwiają one nie tylko pracę, ale i pozwalają odpowiednio rozprowadzić farbę, by nie powstały niepożądane zacieki, czy prześwity podkładu.

Jak zacząć?

Nawet najmniejszy remont przeraża cię i psuje humor? Pomyśl tylko, ile sprzątania cię czeka. Właściwie, jeśli dobrze zabezpieczysz meble – najlepiej wynosząc je z pokoju – i podłogę to nie musisz się martwić dodatkową pracą po skończonej pracy. Odświeżenie przyda się każdym ścianom, a i stary kolor może się po jakimś czasie znudzić, zwłaszcza jeśli to nie my go wybieraliśmy. Jak się więc do tego zabrać, by ten mały remont nie wykończył nas fizycznie i psychicznie? Kiedy pomieszczenie jest już puste należy sprawdzić czy mamy takie narzędzia, jak pędzel (przydatny w sytuacji konieczności zamalowania miejsca, gdzie nie sięga wałek), wałek z teleskopem (zazwyczaj pasuje tu też każdy kij od miotły), rynienka do farby, wałek do narożników (popularne udogodnienie skracające pracę), taśma malarska (czymś trzeba by obkleić ramę okna czy framugę drzwi), coś do wymieszania farb. Mało kto maluje dziś ściany szerokim pędzlem. O wiele lepsze efekty i równomierną fakturę otrzymamy raczej używając wałka.

Co dalej?

Dalej powinno pójść już z górki (oczywiście jeśli mamy wszystkie narzędzia i udało się nam wybrać odpowiednią farbę). Warto wiedzieć, że oszczędność na farbie prawie nigdy się nie opłaca – no chyba że chodzi o tą na podkład pod właściwy kolor. Dlatego nawet jeśli planujemy pokryć ściany i sufit innymi kolorami niż śnieżna biel to i tak powinniśmy zakupić duże wiadro białej farby (najlepiej tej samej firmy co kolorowa). To właśnie ona będzie naszym podkładem. Należy pamiętać również, by zagruntować wcześniej każdą powierzchnię, która będziemy malować. Kiedy grunt już wyschnie malujemy wszystko na biało (dokładnie, by było jak najmniej przebić dawnego koloru). Miejsce gdzie ściana przechodzi w sufit i podłogę oraz wszelkie narożniki „obcinamy”, czyli malujemy tak, by następnie można było bez problemu wziąć się za malowanie dużym wałkiem malarskim. Technika jest tu bardzo prosta – mieszamy farbę, wylewamy jej część do rynienki i pilnujemy by wałek był zawsze mokry. Niektórym wydaje się, że malowanie wałkiem na teleskopie wymaga siły. To nieprawda. Jeśli zaczynamy dociskać wałek do powierzchni by uzyskać kolor, to znaczy że trzeba go na nowo namoczyć. Jeśli jednak kula się on bez problemu po suficie czy ścianie i pokrywa powierzchnię farbą to pilnujemy jedynie by nie zostały tu żadne zacieki.

Warstwy i wykończenie

Białą farbą można pomalować na raz lub na dwa razy. Wszystko zależy tu od tego jak bardzo intensywny był stary kolor i czy po jednokrotnym pokryciu nie prześwituje zbyt mocno. Analogicznie do tej czynności malujemy kolorami. Jeśli sufit ma być biały to musi być przynajmniej dwa razy pomalowany (wszystko zależy od jakości farby). Ściany również należy pokryć co najmniej dwa razy – pierwszy by uzyskać pożądany kolor, a drugi dla pewności i by zakryć drobne niedoskonałości, przebicia i ryski. Na tym etapie przyda się nam także taśma malarska, która wyznaczy wąski pasek pod sufitem („holkę”), zapobiegający optycznemu pomniejszeniu pokoju. Taśmę należy przyklejać na w pełni wyschniętą farbę inaczej klej może się nie trzymać lub wiązanie będzie na tyle słabe, że odklejając ją oderwiemy również farbę. Farba wysychając paruje, więc by nie spowalniać tego procesu powinniśmy zapewnić stały dopływ świeżego powietrza do pomieszczenia, np. przez otwarcie okna. I… to wszystko! Możemy poszukać teraz czy gdzieś nie pojawiło się jakieś niedociągnięcie i uzupełnić je pędzelkiem. Po skończonej pracy musimy już tylko posprzątać i umyć narzędzia (wałek i pędzle myje się pod zimna wodą, by nie rozpuścić klejów, którymi zostało sklejone włosie z zresztą korpusu).

Portal MajsterBudowlanka.pl wsparł nas merytorycznie.

Podziel się ze znajomymi

1 komentarz

  1. Jestem matką. Sama wychowuję dwójke dzieci. Mieszkanie pomalowałam całkiem sama po raz pierwszy w życiu. I okazało się, że całkiem nieźle mi poszło. W sumie to nawet relaksujące. Wałek duży i mały, kijek do wałka by pomalować sufit, żółta tasma papierowa dla zabezpieczenia i folia. Polecam samemu malować, satysfakcja gwarantowana.

Pozostaw odpowiedź